14 grudnia 2012

Nowe życie pomadki

Jakiś czas temu odwiedziła mnie śliczna mała dziewczynka, której bardzo spodobały się moje kosmetyki, bo takie kolorowe, mięciutkie (czyt. pędzle) i w ogóle pytała co do czego się używa. Niestety skutkiem takiej wizyty może być :

Albo co jeśli nasza ulubiona szminka jest na wykończeniu?


Sposób na używanie takich pomadek jest dość prosty, wypatrzyłam go na jednym z blogów ale moja pamięć płata mi figle i nie mogę sobie przypomnieć u kogo to widziałam. Otóż można taką pomadkę przetopić. Ja do celu użyłam świeczki, łyżki i metalowych wyprasek. Wypraski kupiłam na stronie Glam Shop, nie znalazłam ich na żadnej innej polskiej stronie.



Zaczęłam od szminki na której najmniej mi zależało, jeśli by coś poszło nie tak to nie było by mi szkoda.
Na łyżce umieściłam to co udało mi się wydobyć z pomadki i dość wysoko nad ogniem ogrzewałam do momentu roztopienia. Ważne żeby za nisko nie trzymać łyżki bo zbyt wysoka temperatura może źle podziałać składniki pomadki, tak mi się przynajmniej wydaj. Po roztopieniu wlewam do wypraski i czekam aż zastygnie.

I tak oto tym sposobem mam pięć pomadek w jednym. Nie zauważyłam żadnych niekorzystnych zmian jeśli chodzi o konsystencję, zapach, trwałość.


Żeby wiedzieć co i jak podpisałam każdą wypraskę pod spodem



A wy słyszałyście o takim sposobie?




_______________________________________________________________________


Na blogu babska-torebka dowiedziałam się o stronce Blogikosmetyczne.eu. Strona ta skupia blogi o tematyce kosmetycznej i urodowej, a że mój blog jakby nie patrząc raczej nawiązuje do tej tematyki pomyślałam że może warto zgłosić go. I tak oto wczoraj dostałam e-mail z informacją że blog został zarejestrowany.

Więcej informacji >KLIK<


12 komentarzy:

  1. tak., słyszałam o tym pomyśle :)
    ślicznie to zrobiłaś, bardzo starannie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. słyszałam niedawno i bardzo mi się to podoba. wydaje mi się, że to też dobre rozwiązanie dla kogoś kto ma dużo szminek - tak zamknąć je w takiej paletce i wtedy mniej miejsca zajmują :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pomadkowa paletka wygląda idealnie, jak by była kupiona a nie zrobiona samemu, genialny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooo nie słyszałam :) Ale pomysł super:)
    Jednak ja wolę pomadki w standardowym opakowaniu chyba ;P :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj jak widać za zdjęciach przetopiłam te pomadki które nie nadawały się już do używania w tradycyjnej formie :)

      Usuń
  5. Wspaniały pomysł! Czy takich pomadek nie nakłada się lepiej?
    Mam problem ze swoim Manhatanem nr 33 (taki ostry pomarańcz) i malując ją zwyczajnie nie maluje całych ust. Tzn nie osadza się w tych małych bruzdkach. Może taka konsystencja byłaby lepsza. Może też miałaś ten problem i to okazało się rozwiązaniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie wiem czy to by pomogło, jak pisałam konsystencja szminki nie zmieniła się, ani tych które była bardzo kremowe ani tych które były twardsze.
      Jedyne co mi przychodzi do głowy to to że nie raz nakładam pomadkę palcem i pod wpływem naszego ciepła twardsze pomadki lepiej się mi rozprowadzają :)

      Usuń
  6. widziałam ten sposób na blogu Ani (aniamaluje.blogspot.com) i sama przymierzam się powoli to takiego małego tuningu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, a ja chyba mam kilka takich "popsutych" pomadek . Świetny pomysł. Rozejrzę się za tymi wypraskami ;DD

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądają jak wkłady z Inglota;) świetna robota

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz !